Do kościoła, byle nie pod drabiną

Czy żona kominiarza wszystko robi tylko jedną ręką, bo drugą trzyma się za guzik? A co jeśli spotkam kominiarza, który nie będzie wyglądał jak przedstawiciel swojej profesji i minę go nie łapiąc się za guzik? Czy wtedy też będę miała pecha? Albo co w sytuacji, gdy po prostu nie będę miała za co się złapać? Czy mój chłopak będzie miał wiecznego pecha, tylko dlatego, że pod tym samym dachem mieszkają jeszcze dwa czarne koty, które plączą mu się pod nogami? Skąd mam wiedzieć, czy po zbiciu lusterka będę miała 7 lat nieszczęścia, a nie 9 albo więcej?

Niby wierzymy w Boga, ale…

Przesądy tylko „Na wszelki wypadek”

Zdarzyło mi się powiedzieć, że nie chce siedzieć na rogu stołu, bo zostanę starą panną. Nigdy jednak nie sądziłam, że od tego, z której strony stołu się usadowię, uzależnione jest moje życie miłosne. Złapałam też welon na weselu. To było ciekawe doświadczenie, bo póki co nie wyobrażam siebie w roli panny młodej z welonem na głowie. Mogłam zobaczyć, jak bym wyglądała, ale nie spodziewałam się rychłego ślubu. I słusznie bo niedługą miną dwa lata od tego wydarzenia i… nic.

Wszelkie przesądy traktowałam jako ciekawostkę, bardziej jako element tradycji niż moc sprawczą. Skoro wierzę w Boga, to nie mogę wierzyć w magiczną moc czerwonej nitki, znanej jako osłony przed klątwami. Chyba że w rękach mojej babci, a ściślej – w jej maszynie do szycia, ale to już nie czerwona nitka, a każda.

Szczerze mówiąc, nie mogłam sobie wyobrazić tego, że ktokolwiek takie przesądy może traktować serio. Nie mogłam też zrozumieć radykalnego podejścia pary z kanału Jednym Sercem, którzy całkowicie zrezygnowali z weselnych zabaw. Byłam święcie przekonana, że nie ma ludzi, którzy wierzą w szczęście lub pecha. Do czasu.

Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek

Na facebookowej grupie skupiającej fanów o. Szustaka zaciekawiło mnie pewne pytanie. Autorka postu pytała, czy wypada odmówić roli matki chrzestnej. Odpowiedź była dla mnie oczywista. Rola chrzestnego czy chrzestnej to odpowiedzialność na dobre kilkanaście lat. Jeśli czuję, że nie jestem właściwą osobą i nie będę mogła rodzicom pomóc w wychowaniu dziecka w Wierze nie podejmę się tej roli. Z ciekawości zajrzałam do komentarzy i… zagotowałam się.

„Absolutnie nie ! żeby było nieszczęśliwe do końca życia ?! koniecznie zawiązać czerwona kokardkę w wózku”

Kilka razy sprawdzałam czy nie pomyliłam grupy. Może przez przypadek dodałam się do jakiejś grupy skupiającej „madki z chorymi curkami”? Otóż nie.

Jednemu ofiaruję, by pomagał, drugiemu, by nie szkodził

„Obyś był albo zimny, albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3,15-16)

Jaka jest nasza wiara? Jak bardzo wierzymy Panu Bogu, skoro się ubezpieczamy „na wszelki wypadek”? Czy naprawdę nasz Bóg potrzebuje, żebyśmy się bronili nitkami? Jeśli tak, to czemu o tym nie ma w Katechizmie Kościoła Katolickiego?

O radykalizmie wiary mówi św. Jan od Krzyża w „Drodze na górę Karmel”, który przetacza też ks. Tadeusz Dajczer w „Rozważaniach o wierze”. Jako przykład podane są dwa uwiązane ptaki. Jeden z nich grubą, a drugi cienką nicią. W obu przypadkach nie zmienia się jedno – oba są w niewoli i tylko zupełny brak więzów może odmienić ich sytuację.

Nie znam szczegółów dotyczących mojego przyszłego ślubu, nawet nie wiem czy nastąpi, ale napewno wybierając datę nie będę sugerowała się tym, czy w nazwie miesiąca będzie litera R i na pewno zrezygnuję z niepotrzebnej podwiązki czy grosza w bucie.

A dla Ciebie, które przesądy są najbardziej bez sensu? A może znasz takie, które się sprawdzają?

 

widziałeś?