Po czym poznać, że to TEN JEDYNY? Naucz się od zakochanej Świętej!

Zakochana święta?! Przecież święte to głownie zakonnice, więc jak to możliwe? Joanna Beretta Molla nie była zakonnicą, miała męża i dzieci, a listy, które pisali to wspaniały dowód ich miłości.

Miałam w planach zrobić takie super blogerskie zestawienie. Zainspirowałam się tragiczną miłością pewnego Świętego, na którego natrafiłam. Zapytałam się na facebooku, moich kolegów i koleżanki z na Wspólnej , o świętych, którzy byli zakochani lub w związkach. Jak zwykle mogła na nich liczyć, zainspirowali mnie bardziej, niż myślałam, że są w stanie!

Wystarczyło, że przeczytałam jej JEDEN list do przyszłego męża i pozazdrościłam miłości i przekonania, że to ten, jedyny. Z listów pozostałych z krótkiego okresu przed małżeństwem można już wyciągnąć wiele wniosków. Ja się na miłości nie znam, ale wiem od kogo się uczyć. Zaczynamy:

„Chcę uczynić Cię szczęśliwym…”

Piękne wyznanie, prawda? Prawdziwy dowód miłości. Joanna w swoich listach ani razu nie mówi Piotrowi co ma zrobić, aby był dla niej lepszy. Są pozbawione egoizmu. św. Joanna była gotowa do największych poświęceń dla dobra drugiej osoby, żeby jej kochanemu było lepiej, żeby była dla niego najlepszą wersją siebie.

„Chciałabym naprawdę uczynić Cię szczęśliwym i być taką, jakiej mnie pragniesz: dobra, wyrozumiała i gotowa do poświęceń, których będzie wymagało od nas życie.”

To poświęcenie nastąpiło. Joanna będąc w ciąży dowiedziała się, że ma nowotwór macicy. Miała wybór – albo ona, albo dziecko. Wybrała dziecko, zgodnie z wolą Bożą. Ale nie chcę jednak mówić, o śmierci, a o jej uczuciu do Piotra.

„…stać się żoną i matką”

Od początku przekonanie o wspólnym małżeństwie towarzyszyło Joannie i Piotrowi. Rozmawiali często o swojej przyszłości i chęci stworzenia prawdziwej chrześcijańskiej rodziny. Przekładając na współczesne czasy, kolejne etapy związku toczył się dosyć szybko.

Joanna i Piotr przywitali razem Nowy Rok 1955 i zaczęli być Parą. 11 kwietnia odbył się zaręczyny, a już we wrześniu wzięli ślub. Zobacz jak bardzo musieli być pewni tego uczucia, i ani razu z tej korespondencji nie odczytałam wątpliwości. Joanna wiedziała, że będzie żoną Piotra, dlatego nie modliła się o dobrego męża tylko o to, by była dobrą żoną:

 „Panie, Ty, który znasz moje uczucia i moją dobrą wolę, zaradź i pomóż mi stać się żoną i matką, jaką Ty sam chcesz oraz przypuszczam, jakiej pragnie również Piotr”

Osobno, a jednak razem

Sakrament małżeństwa to duchowe zjednoczenie. Piotr i Joanna tak bardzo darzyli się uczuciem, że przeżywali to przygotowując się do zaręczyn. Prawdziwa miłość jest wtedy, gdy każdą chwilę chcesz dzielić z drugą osobą i nie masz przed nią tajemnic, chyba że przemiłe niespodzianki. To jak z tym hasłem do facebooka?

„Albowiem tak już jest – gdzie jestem ja, tam jesteś ze mną również Ty.”

Pokładanie ufności w Jezusie

Moje ulubione powiedzenie św. Ignacego Loyoli brzmi:

„Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie.”

Zakochana Joanna tak robiła. Z jednej strony usilnie próbowała być coraz lepsza dla Piotra, z drugiej pokładała ufność w Bogu, że on tak ją poprowadzi, aby stałą się godną otrzymanej miłości.

„Bardzo ufam Panu Jezusowi i jestem pewna, że On pomoże mi być narzeczoną godną Ciebie.”

Powołana do miłości

Joanna w listach zakochana dopytywała się Piotra, co zrobić, aby była dla niego jak najlepsza. A co na to przyszły mąż? Kochany Piotr nie widział uszczerbku na jej ciele i duszy. To piękne, że oboje byli zakochani w zaletach ukochanego i ukochanej, że nie mieli wobec siebie żadnych oczekiwań, oprócz wspólnej przyszłości.

Źródło listów: http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/gianna_molla/a_listy.htm

Czy Ty masz swojego Świętego, który inspiruje Cię do miłości?

 

 

widziałeś?